Kategorie: Wszystkie | lektury
RSS
niedziela, 31 października 2010
Kochajcie czarownice

Trochę straszenia przed snem nie zaszkodzi...

teatr cieni.teatr cieni.teatr cieni.teatr cieni.teatr cieni.teatr cieni

Oczywiście czarownica miała przed chatką zaparkowany samochód :) I na koniec - nasza ulubiona piosenka :)


 

21:48, mala_forma
Link Komentarze (3) »
czwartek, 28 października 2010
Gerald McBoing Boing

Gerald

Pierwotnie Gerald powstał w formie kilkuminutowego filmu animowanego - dawno temu, bo w 1951 roku. Podobno pewnego dnia Dr. Seuss spotkał się ze znajomym, pracującym w wytwórni filmowej i dostał propozycję, aby napisać dla wytwórni jakąś historyjkę. Wymyślił Geralda - opowieść o chłopcu który zamiast głosu, wydobywał z siebie dziwne dźwięki (a raczej efekty dźwiękowe).

Najpierw wpadła mi w ręce książka - historyjka wydała mi się całkiem zabawna, ale mam wrażenie, że dopiero film ukazuje komizm bohatera w całej okazałości. W latach 1953-1956 nakręcono trzy kolejne filmy o Geraldzie McBoing Boing.

A teraz o książce: nie polecam wydania w serii A Little Golden Book. Jest kiepski papier, w moim egzemplarzu źle przycięta okładka, a do tego trudna do przełknięcia grafika na jej tylnej części. Rozumiem, że polityka wydawnictwa już od lat 40-tych zakładała, że książka ma być tania i łatwo dostępna, ale dziś na szczęście mamy wybór i... dostępne inne wydania. Sama historyjka i ilustracje - fantastyczne! Bardzo mocno polecam!

Gerald McBoing Boing - Dr. Seuss
Adaptacja il. Mel Crawford
Golden Books, 2004

Gerald McBoing Boing - film
Reż. Robert Cannon
United Productions of America, 1951



09:22, mala_forma
Link Komentarze (2) »
Mały biznes :-)

Nie ma to jak dobre delikatesy obok domu :-)

Sklep (ten w skali właściwej, już nie "mikro") powstawał przez kilka dni podczas leczenia przeziębienia. Dziecko mocno się napracowało - samodzielnie zrobiło kasę, drukarkę fiskalną z paragonami, powstała też wieszakowa waga - w połączeniu z odważnikami z kamieni działa ekstra :) Na końcu trzeba było tylko dorobić plakaty promocyjne, wymalować ceny, ustawić kalkulator i... można zarabiać :)

sklep.sklep.sklep.sklep

Zabawa była doskonałą lekcją matematyki - poznaliśmy zagadnienie ważenia i wydawania reszty. Sprzedawca trochę się też napocił w trakcie liczenia na kalkulatoro-liczydle :) Tym razem czas choroby spędzony w domu (i w sklepie :) został wykorzystany bardzo edukacyjnie :)


 

09:20, mala_forma
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 25 października 2010
Kupujemy

Książki o Basi są serią, na którą czekałam bardzo długo. Ponieważ udało nam się ominąć Frankliny, Kamyczki i inne Martynki, bezkonkurencyjna Basia zajęła miejsce serialowych opowieści. Nie przeszkadza nam, że Basia jest dziewczyną (na szczęście nie jest zbyt różowa), choć ostatnio dziecko zaczyna przebąkiwać, że to przedszkolak (a szkolny zerówkowicz może stracić chęć do czytania o przedszkolakach). Książki na razie ratuje rodzeństwo Basi - szkolniak Janek i mały Franek. Z drugiej strony marzy nam się równoległa seria o Janku i szkole...

Basia.Interesy

Mój pięciolatek, podobnie jak książkowa Basia, nadal wierzy, że pieniądze po prostu wypłaca się z bankomatu, a konto bankowe to taka studnia bez dna. Niestety, od pewnego czasu dziecko oczekuję, że przy okazji każdej wizyty w sklepie kupimy mu... "coś" (przy czym jest jakby mniej istotne co to będzie i do czego będzie służyć). O ile w sklepach z działem zabawkowym jest jasne przy jakich półkach będzie awantura, o tyle w innych dochodzi do dziwnych sytuacji - ostatnio był płacz, bo uparł się na zmywaki za 12zł, a ja nie pozwoliłam wrzucić ich do koszyka. Osiągnęliśmy etap próby sił - sprawdzamy, kto postawi na swoim. Liczyłam, że może Basia pomoże spojrzeć na problem od innej strony i będzie pretekstem do wyjaśnienia nieporozumień, ale nic z tego. Dla mojego dziecka był to zbyt niewygodny temat. Ale jeszcze do niego wrócimy...

"Interesy Pana Kota" - druga pozycja i swoisty poradnik dla małoletniego przedsiębiorcy, kompletnie nas zaskoczyła. Jest to jedna z tych książek, przy których dochodzi do "konfliktu" pomiędzy rodzicami, kto będzie kontynuował czytanie dziecku. Zarówno historyjka, jak i ilustracje, całkowicie nas urzekły. Dziecko, pewnie jak większość pięciolatków, odebrało opowieść dosłownie, rodzice za to ubawili się przy niej przednio :)

I nie zbaczając ze sklepowego tematu - na zdjęciu poniżej nasz własny sklep :) To jest wersja mini, bo od tygodnia leczymy przeziębienie i powstaje drugi sklep - wersja w normalnych rozmiarach :)

sklep

Sklep częściowo papierowy, produkty spożywcze zrobiliśmy z masy solnej, potem pomalowaliśmy. Masa solna jest świetną ekonomiczną alternatywą dla przesadnie drogiej modeliny i trochę tańszej plasteliny.

Basia i pieniądze - Zofia Stanecka
Il. Marianna Oklejak
Lektorklett, 2010
 
Interesy Pana Kota - Gianni Rodari
Il. Joanna M. Kołyszko
Muchomor, 2003


 

22:40, mala_forma
Link Komentarze (6) »
środa, 20 października 2010
Pan Tau

Pan Tau

 

Przypadkowo trafiłam (zresztą na swojej własnej półce :) na książkę o dziwnym panu w czarnym meloniku. Dwa dni temu zaczęliśmy ją czytać z moim 5,5-latkiem i muszę przyznać, że dość mocno "chwyciła".

Nie mogę jeszcze powiedzieć, czy się spodoba, ale piszę o niej już teraz, ponieważ trafiłam też na ślad filmu, który ja - również w wieku kilku lat - bardzo lubiłam. Pamięta go ktoś jeszcze?

"Pan Tau" jest na DVD, ale niestety, udało mi się znaleźć tylko w wersji niemieckiej. Szkoda :(

 

Pan Tau i tysiąc dziwów - Ota Hofman
Il. A. i M. Stachurscy
Nasza Księgarnia, 1977



13:53, mala_forma , lektury
Link Komentarze (6) »
 
1 , 2