Kategorie: Wszystkie | lektury
RSS
piątek, 31 grudnia 2010
2010

Czytelniczo był to rok bardzo udany. Objętościowo - aż nadto, bo półki pękają w szwach. Mam twarde postanowienie, że książkowe zakupy ograniczamy do minimum, dopóki nie rozprawimy się z zaległościami. Poniżej książki ładne i mądre, w większości wydane w 2010 roku, zdecydownie nasze typy.

2010

Zacznijmy od "Dzikoludka" Beaty Ostrowickiej i Eli Wasiuczyńskiej. Książka niezwykle nam bliska, w której wszystko się zgadza. Masa drobiazgów pozornie trudna do uchwycenia, a opisana ze szczegółami. I pokój pięciolatka wymalowany na ilustracjach. Trudno uwierzyć, że aż tyle podobieństw może być dziełem przypadku. A jednak.

"Chopiec i Pingwin" - absolutnie nas urzekł. Piękna książka, ale film potęguje wrażenie. Często oglądany, zdecydowanie zbyt często. Książka w domu funkcjonuje w dwóch egzemplarzach - każdy ma własną na półce (dublowanie nie było zamierzone, ale ten stan bardzo nam odpowiada).

Miłość do DESIGN'u Państwa Mizielińskich niesiona jest nieco na fali DOMKU. A DOMEK jest uwielbiany ogólnorodzinnie. Mam wrażenie, że pięciolatek potrafi z pamięci opowiedzieć o każdym centymetrze kwadratowym dowolnie wskazanej ilustracji. Ślęczał nad książką tygodniami (do tego w ciszy, co nieczęsto się zdarza).

Książki wydawane przez EneDueRabe podobają nam się wszystkie, ale jeśli miałabym wskazywać tę naj - to niech będzie to jedna z ostatnich, "Mój przyjaciel Szymon". Jest kumpel z byłego przedszkola, też Szymon. Przyjaźń chłopców jest niezwykle trudna, bo chłopcy różnią się... chyba pod każdym względem. Ta lektura była bardzo nam potrzebna.

Ważną rolę odegrał również nowy "Brzechwa" Wytwórni - dziecko błyskawicznie zrozumiało znaczenie tajemniczego słowa "awangarda";)

I jeszcze wiersze Kerna wydawnictwa Buka, zasłuchiwane do zdarcia płyty. Nowe tomy "Basi" Zofii Staneckiej i Marianny Oklejak. Trzecia część przygód Florki (duet Roksana Jędrzejewska-Wróbel oraz Jona Jung; świetny jest pierwszy rozdział opisujący mamę na basenie - nie mam czepka w różyczki, ale poza tym też wiele się zgadza). Urocze "Czupieńki" Gerarda Moncomble, zilustrowane przez Pawła Pawlaka. "Piecyk, czapeczka i budyń" - Anny Onichimowskiej i Agaty Dudek. Kilka bardzo udanych tytułów mniejszych wydawnictw - pod lupą mieliśmy szczególnie Hokus-Pokus (razem z EneDueRabe to chyba moi ulubieńcy). Warto też wspomnieć o Bajce, wydawnictwie, które szturmem wdarło się na rynek i błyskawicznie zdominowało księgarniane półki. Bajki nie znamy dobrze, ale ujmujące "Zaczarowane historie" Marii Ewy Letki i Elżbiety Wasiuczyńskiej oraz "Zielony i Nikt" Małgorzaty Strzałkowskiej i Piotra Fąfrowicza, gwarantują jej miejsce w tej notce.

Powoli wkraczamy w etap, kiedy wspólne lektury zaczną być wypierane przez samodzielne czytelnicze odkrycia. Szkoda? Trochę tak, ale pamiętam z własnych doświadczeń, że czas spędzony sam na sam z książka, ma trochę inną, głębszą jakość.

Moje odkrycia 2010 roku to zdecydowanie "Zarafa" Adama Jaromira oraz "Agnieszka Osiecka dzieciom" z jubileuszowej kolekcji Naszej Księgarni. Teksty najwyższej próby. Obie książki mistrzowsko zilustrowane (Paweł Pawlak i Ela Wasiuczyńska). Dzięki tej drugiej zastrzymałam się przy twórczości Osieckiej na dłużej - Pan Mikołaj mocno się postarał o dobór stosownych lektur i podrzucił co nieco pod choinkę.

Była jeszcze książka namierzona dzięki Book By Its Cover - przedziwne, co można zrobić z takiej dziecięcej rymowanki. Zaskakująca, a do tego mrugająca oczami:)

I do tegorocznych odkryć dorzucam jeszcze to. Wiem, że nadchodzacy rok będzie bardzo papierowy. Tym bardziej, że słabość do owego tworzywa mam nie tylko ja, ale również (prawie, prawie) sześciolatek.

Było też kilka ważnych czytelniczych spotkań. I targi - których nigdy nie mogę sobie darować, choć wyjazdy wymagają gimnastyki organizacyjnej. Stare i nowe miejsca w sieci - cudowna odskocznia, szczególnie wieczorem, kiedy wokół w końcu cisza i spokój.

Jaki będzie przyszły rok? Nie mam pojęcia. Ale pewne jest, że na nasze półki nic więcej już się nie wciśnie. Chyba, że przed pokojem Alka upchnie się jeszcze dodatkowy, niewielki, piąty regalik.

Przy okazji... życzę udanego Nowego Roku:)


 

09:05, mala_forma , lektury
Link Komentarze (5) »
czwartek, 30 grudnia 2010
Piecyk, czapeczka i budyń

Podczas świątecznego wyjazdu książkę zaczytywaliśmy niemal codziennie. Zwykle jako lekturę do poduszki, ale bywałam też budzona bladym świtem, by po raz n-ty przeczytać o Trollu i maleńkich Pufkach.

Piecyk, czapeczka i budyń

Książka wzruszająca i niezwykle ciepła w odbiorze. Intryguje. Szczególnie ilustracje Agaty Dudek - nie ukrywam, że ich oswajanie przez dziecko było dla mnie sporym zaskoczeniem, bo ilustratorka jest nam dobrze znana. Przed lekturą były bardzo wnikliwie komentowane - podobały się, ale jednocześnie nie były łatwe w odbiorze. Choć po lekturze od razu stały się integralną częścią książki, trochę tylko... nieprawdziwe :-)

"Piecyk, czapeczka i budyń" jest wielowarstwową opowieścią. Anna Onichimowska dotyka kilku ważnych tematów - otwartości w relacjach, akceptacji, poczucia osamotnienia. Troll - niezdarny w poczynaniach, ale o wielkim sercu, niezwykle starannie przygotowuje się do złożenia wizyty swoim najbliższym sąsiadom. Obserwuje ich z daleka, próbuje nauczyć się ich języka, czyni nadzwyczajne przygotowania przed pierwszą wizytą gości. Jego mali sąsiedzi, Pufki - choć mają już pewne, wyrobione zdanie o Trollach - na szczęście, choć z niejakim trudem, dają się przekonać do spotkania z oryginalnym sąsiadem.

Książka jest przeurocza. Szczególnie to najcieplejsze, tytułowe zdanie w pufim języku. Piecyk, czapeczka i budyń - mówił Troll, kiedy miał na myśli coś miłego. Ujmuje również niezwykła kolekcja Trolla - płatki śniegu, trzymane w specjalnych, podświetlanych lodówko-gablotach.

I z ciekawostek - książkę autorka podobno napisała... w Finlandii.

Piecyk, czapeczka i budyń - Anna Onichimowska
Il. Agata Dudek
Ezop, 2009
 



01:19, mala_forma , lektury
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 23 grudnia 2010
Życzymy...

...świątecznej radości, pozytywnej energii i odwagi, która jeśli jest, dość mocno pomaga w egzystencji. Worka prezentów pod choinką i oczywiście książkowych piramid pod sam sufit (a jeśli brak już miejsca na półkach, to niewielkich, acz treściwych stosików :-)

choinka.choinka.choinka.choinka.


 

00:53, mala_forma , lektury
Link Komentarze (2) »
środa, 22 grudnia 2010
Świątecznie

Każdego roku wracamy do tych samych książek. Jesteśmy mocno przywiązani do naszego dotychczasowego zestawu i w tym roku w zupełności nam to wystarczyło.

książki.książki.książki.książki

Bóg się rodzi z przepięknymi ilustracjami Józefa Wilkonia, sztywnostonnicowa kolęda z Muchomora, z której nie zamierzamy wyrosnąć. Gwiazdka w Bullerbyn, u Pettsona i Findusa...

Najczęściej czytaną lekturą jest jednak Boże Narodzenie w Kisielicach Małych - i to już drugi rok z z rzędu. W grudniu babcia Antonina i dziadek Antoni stają się na wpół realni. W książce jest fantastyczny przepis na (całkiem miękkie!) ekspresowe pierniczki. Konieczna jest tylko lekka modyfikacja - trzeba dosypać odrobinę więcej proszku do pieczenia, dużo więcej przypraw i krótko piec.

Dobrze jest też od czasu do czasu zerknąć, jak uwija się Mikołaj...


 

20:02, mala_forma , lektury
Link Dodaj komentarz »
Z frontu przygotowań

Dwa dni przed Wigilią, zaczyna robić się już nerwowo...

przygotowania.przygotowania.


 

07:31, mala_forma , lektury
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2 , 3 , 4