Kategorie: Wszystkie | lektury
RSS
piątek, 28 stycznia 2011
Literki na cztery fajerki

Usłyszałam niedawno, że czytanie to ulubione zajęcie sześciolatka. Mogłabym polemizować, ale takie deklaracje też są w cenie :) Na razie zerówkowicz sprytnie wybiera sobie takie książki, którymi nie sposób się zmęczyć. Dla mnie może je sobie czytać w kółko, byle się nie zniechęcił.

Co jakiś czas jednak próbuję podsuwać coś dla odmiany. Nie musi być koniecznie do czytania, wystarczy jakaś forma zabawy literami. I koniecznie ładna grafika. W trakcie poszukiwań trafiłam na "Literki na cztery fajerki" Zbigniewa Dmitroca.

Literki na cztery fajerki

Ostatnio lekturą do poduszki są... ilustracje Krystyny Lipki-Sztarbałło. Zaskakujące, dowcipne, mające w sobie tyle treści, że spędzamy nad nimi któryś wieczór z kolei. Dziecko próbuje rozszyfrować napisy wplecione w ilustracje, na szczęście jest tego sporo. Zawsze lubiłam prace ilustratorki i miałam wrażenie, że z grubsza potrafiłabym je rozpoznać. Ale tu są zaskoczeniem. Bardzo lubię takie niespodzianki.

"Literki na cztery fajerki" idealnie wpasowały się w to, czego ostatnio szukamy w książkach - nieprzeładowanej treści i dowcipu. Mam jednak wrażenie, że dotyczy to zwłaszcza warstwy ilustracyjnej - same rymowanki są dość długie i jakby nieco mniej śmieszne. Podejrzewam, że dobrze się sprawdzą w kolejnym etapie nauki czytania. Ale to jeszcze przed nami.

Literki na cztery fajerki - Zbigniew Dmitroca
Il. Krystyna Lipka-Sztarbałło
Świat Książki, 2010


 

23:25, mala_forma , lektury
Link Komentarze (7) »
niedziela, 23 stycznia 2011
Urodzinowy hit

Kilkudniowe obchody urodzinowe właśnie się zakończyły. "Wesele trwało dopiero od dwóch tygodni" pisała Agnieszka Osiecka. U nas nieco krócej, ale i tak było hucznie i wesoło :)

Worek prezentów był dość rozsądnych rozmiarów, impreza dziecięca także. Po kilku dniach, kiedy dziecko już ochłonęło, zadałam fundamentalne pytanie "co 6-latkowi podobało się najbardziej". Liczyłam, że zostaną docenione wysiłki matki włożone w przygotowania lub zdobycie wymarzonego prezentu, którego nawet Mikołaj nie dał rady wytrzasnąć pod choinkę.

Jednak nie. Okazało się, że najfajniejsze z całych urodzin było to:

robot

W trakcie robienia powyższego zdjęcia podeszło do mnie dziecko, pokręciło głową z politowaniem, odwróciło kreaturę, wyregulowało mu stopy i powiedziało: - Mama, przód robota jest tutaj!

To teraz drugie zdjęcie - od przodu:

robot

Jeszcze tylko bakuganów nam brakuje do pełni szczęścia. A to dopiero początek...


 

03:14, mala_forma , lektury
Link Komentarze (11) »
wtorek, 18 stycznia 2011
Tort urodzinowy

Ostatnio, z 6-letnich względów, krążymy wokół lektur o tematyce urodzinowej. Zaczęliśmy od Findusa i tortu naleśnikowego. Od tygodnia jest to jedna z ulubionych książek.

Tort urodzinowy

Czytaliśmy sobie lekturę n-ty raz z rzędu, będąc akurat w okolicach poniższego fragmentu:

A Findus dalej gnając siłą rozpędu, przebiegł koło ławki przed drzwiami kuchennymi, na której stał koszyk z jajkami. Zasłona zahaczyła o koszyk i przewróciła go, tak że wszystkie jajka rozlały się tworząc kałużę. W następnej chwili Pettson też zaplątał się w zasłonę, zatoczył się i wylądował prosto w jajecznicy. Ani jedno jajko nie ostało się całe.

Petson zaklął szpetnie jak szewc i podciągnął się, aby usiąść, gapiąc się przy tym ze złością na mazistą kałużę.

Gdy dziecko zapytało: - A jakie to było zaklęcie?

No właśnie, jakie? Na początku mocno mnie to rozbawiło. Przez myśl, mimochodem, przemknęło mi pare rzeczy, ale tego akurat nie mogłam powiedzieć na głos. Dziecko domagało się wyjaśnień, ja oczywiście zaczęłam się jąkać. W końcu, po dłuższych mękach, pożyczyłam jedno przekleństwo od pewnego Pawlakowego króla (dobrze, że takie rzeczy trwale się zapamiętują - choć np. jak na imię miał król, już nie wiem ;) Na szczęście, chwilowo, zaspokoiło to ciekawość sześciolatka, choć nadal zerkał podejrzliwie.

Tego samego dnia zajrzałam do książki Michała Rusinka Jak przeklinać. Nieco się podszkoliłam :) Książka zabawna, ale dziecku na razie nie zamierzam jej prezentować.

Tort urodzinowy
Sven Nordqvist
Media Rodzina, 2006


 

13:10, mala_forma , lektury
Link Komentarze (2) »
Budowniczy

Były samochody, tym razem nieco architektury :-)

budowniczy.budowniczy.budowniczy.budowniczy.dom.makieta.budowniczy.budowniczy.

Makieta, ceglany dom  (Teifoc - prawdziwe cegły i zaprawa z kaszki kukurydzianej), przerobiony karton Tchibo, miasteczko (słabo widoczna IKEA w tle), kolejna makieta, plastelinowy salonik i kiepsko działający kulodrom. Ostatnio powstaje całkiem sporo papierowych tworów, coraz więcej bez mojego udziału. Ponieważ materiał jest nietrwały i twory mają krótki żywot - wszystko wrzucamy tutaj. Jeśli ktoś miałby ochotę zajrzeć - zapraszamy :)


 

10:19, mala_forma
Link Komentarze (7) »
piątek, 14 stycznia 2011
Świerszczykowo

Nasz ulubiony magazyn w noworocznej odsłonie. Po pierwsze nieco grubszy - choć jak dla mnie mógłby dobić do 50 stron, a jeszcze lepiej do setki. Ale rozumiem, że te cztery dodatkowe strony mają zagłuszyć pomruki niezadowolenia z innej zmiany, która nie umknęła mojej uwadze przy kasie. W porządku, niech tak będzie. Coś za coś. Transakcja wiązana.

W środku nowa strona Endo, wielki powrót zwinnego Ryśka i czujnego Jerzego - ostatnio widziałam ich na świerszczykowych stronach chyba w okolicach 2008 roku. Jest też trochę nowości edukacyjnych, trafiających idealnie w potrzeby 6-latka.

Świerszczyk

A w najnowszym, mysim numerze, świetne opowiadanie o pewnym marzycielu. I Trollisko wymalowane tak, że hej!, a może nawet, że hej, hej! - jak mawia babcia Gapiszona :) To co zlinkowane to tylko przedsmak, najlepsze jest na stronach gazety. Zresztą cały numer jest doskonały. Lektura obowiązkowa!

Świerszczyk nr 2
Nowa Era, 2011



15:44, mala_forma , lektury
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3